"Może" jest głębokie i szerokie...

05.08.2021

POWRÓT

Z matki obcej, krew jego dawne bohatery, A imię jego czterdzieści i cztery – wyszło kiedyś spod pióra Adama Mickiewicza. Poeta pytany, kogo miał na myśli, odpowiedział: „Kiedy pisałem, wiedziałem; teraz już nie wiem”. Podobną do „Dziadów” przejrzystością treści cechuje się Unijny Kodeks Celny, jak i cały „pakiet prawny UKC”.

 

„Może” jest szerokie i głębokie

Gdybyśmy przeanalizowali UKC pod względem semantycznym, doszlibyśmy do wniosku, że słowem-kluczem do jego treści jest „może” (w różnych formach). „Organy celne mogą odstąpić”, „organy celne mogą zezwolić” – tego typu wyrażenia spotykamy na każdym kroku. Problem w tym, jak traktować to „mogą” w przypadku rozpatrywania wniosku petenta.
W Unii Europejskiej mamy do czynienia z dwoma interpretacjami, które dla uproszczenia możemy nazwać „zachodnioeuropejską” oraz „polską”. Interpretacja zachodnioeuropejska traktuje słówko „mogą” na równi ze słowem „powinny” – o ile nie zachodzą wyraźne przesłanki, do tego, że jednak nie powinny. Czyli co do zasady organy powinny iść petentowi na rękę, no chyba, że są jakieś wyraźne argumenty przeciw. Interpretacja polska zakłada, że słowo „mogą” należy traktować tak, jakby następował po nich dopisek „jeśli mają na to ochotę”. A zatem organ celny może się przychylić do wniosku petenta, jeśli akurat organ jest w dobrym humorze, nie boli go głowa itp. Jeżeli zaś wydaje decyzję odmowną, nie musi się z tego w żaden sposób tłumaczyć.

 

Podobne podejście mamy w Polsce do terminów przewidzianych w UKC. Zgodnie z art. 22 ust.  3 UKC „właściwe organy celne wydają decyzję, (…)  niezwłocznie i nie później niż w terminie 120 dni od daty przyjęcia wniosku (…)”. Słowo „niezwłocznie” zatraciło swoją moc dzięki sąsiedztwu z terminem 120 dni. Polskie organy celne, które przed 1 maja 2016 r. (czyli przed wejściem w życie UKC) bez problemu mieściły się w 30-dniowym terminie, wymaganym wówczas przepisami Ordynacji Podatkowej, termin 120-dniowy potraktowały jak wyraźną sugestię ze strony ustawodawcy. Jakoś niezręcznie było wydawać decyzję po kilkunastu dniach, skoro przewidziano na to cztery miesiące. Jeszcze ktoś pomyśli, że działamy na łapu-capu…

 

Najwyższy czas, żeby powiedzieć to wprost: Unijny Kodeks Celny to bubel jakich mało. Napisany na kolanie przez dyletantów, nieuwzględniający głosów środowiska, odsyłający do nieistniejących aktów wykonawczych, pisany z wyraźną intencją faworyzowania potentatów
i gnębienia maluczkich, utrudnia skutecznie życie wszystkim uczestnikom obrotu towarowego z „krajami trzecimi”, w tym również samym celnikom. Na jego reformę nie ma co liczyć. Doli naszych przedsiębiorców możemy jednak ulżyć poprzez aktywną krajową politykę celną. Potrzebne jest działanie sprawcze Ministerstwa Finansów, wzięcie w ryzy szesnastu Urzędów Celno-Skarbowych, które dziś działają na własną rękę, nie mogąc liczyć na żadne wsparcie organów centralnych, ale też nie obawiając się z ich strony kontroli. Turkusowe zarządzanie nie sprawdza się w cle. Potrzebny jest dobry gospodarz.

 

Autor: Piotr Sienkiewicz, Dyrektor Zarządzający Rusak Business Services 

 
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA

Jeśli ustawienia przeglądarki blokują formularz newslettera, odblokuj pliki cookies pochodzące spoza witryny, lub napisz do nas rtc_news@rusak.pl